Tegoroczny obóz odbył się ponownie w Jastrzębiej Górze w ośrodku Primavera tym razem od 25 czerwca do 8 lipca 2011. Na pogodę nie mogliśmy narzekać. W pierwszych dniach obozu wszyscy uczestnicy otrzymali czapki z wydrukowaną nazwą klubu i napisem koreańskim taekwon-do. Pomagało to w obserwowaniu swoich podopiecznych przez wychowawców podczas wyjść czy plażowania. Pierwszy tydzień nie był upalny ale był na tyle ciepły i słoneczny, że chodziliśmy na plażę i kilka razy kąpaliśmy się. Rano ok godz.9.30 najstarsze grupy pod opieką wychowawcy szły na plażę gdzie grodziły teren dla całego obozu. Do grodzenia naszego miejsca wykorzystywaliśmy specjalnie na tę okoliczność przygotowane wiatrochrony ze specjalnego materiału z nadrukowanymi zdjęciami z różnych imprez, co wzbudzało spore zainteresowanie plażowiczów. Około godziny 12.15 wracaliśmy do ośrodka na obiad gdzie wygłodniali rzucaliśmy się na pyszności czekające na nas w formie szwedzkiego stołu. Było w czym wybierać , od ziemniaków, frytek, ryżu i kaszy po różne zestawy surówek i owoców. Każdy mógł jeść do woli i nikt nie odchodził od stołu głodny. Po obiedzie 45 minut wypoczynku a potem pod opieką wychowawcy spacery, zabawy, salon gier (piętro niżej) i inne zajęcia. Od 15.30 trening popołudniowy w salach z matą tatami. O 18.00 kolacja i od 19.30 kolejny trening. Nie wszystkie dni były jednakowe. Mieliśmy do dyspozycji basen kryty, dyskotekę ,plac zabaw , strzelnicę do wiatrówki i łuku. Nie obyło się bez rozgrywek w zbijaka (na plaży) i w piłkę nożną( gdzie nasi dołożyli drużynie z Taekwon-do WTF). Wielkim wydarzeniem była coroczna Olimpiada, w której wszyscy brali udział i trzeba przyznać dawali z siebie wszystko, żeby uzyskać jak najlepszy wynik. Codzienny konkurs czystości dopingował do dbałości o czystość i porządek w pokojach, gdzie sporym udogodnieniem były duże szafy na garderobę z wieloma pułkami i wieszakami. Każdy pokój miał swój balkon, gdzie można było wywiesić wilgotne doboki lub inne rzeczy. Telewizory w pokojach grały chyba na okrągło. Największe problemy (przynajmniej części osób) sprawiała pobudka i rozruch poranny. Niemniej wszyscy stawiali się rano na boisku bo grupa która np. zaspała i dołączyła z opóźnieniem miała do wykonania kilka dodatkowych okrążeń boiska. Rozruch nie był ciężki a bardzo urozmaicony, ponieważ oprócz typowych ćwiczeń rozruchowych mieliśmy do pokonania tor przeszkód (namiastka małpiego gaju) i podciągnięcia na drążkach. Tutaj chyba najbardziej zmachali się trenerzy, bo ich zadaniem było pomaganie podciągającym się żeby zrobić jak najwięcej powtórzeń. Skoro mieliśmy wiatrówkę i łuki więc nie obyło się bez konkursu strzeleckiego. Nowicjusze, którzy byli pierwszy raz na naszym obozie mieli okazje sprawdzić czy są twardzielami i przejdą pozytywnie chrzest, złożą przysięgę Taekwon-do i wówczas dołączą do elitarnego grona zawodników Taewo. W przeddzień powrotu do W-wy połowa uczestników stanęła do egzaminu na kolejne stopnie. Nie było lekko . Trzeba było wykazać się nie tylko sprawnością i technikami taekwon-do ale również wiedzą teoretyczną. Niektórzy zdawali na wyższe stopnie więc łamali już deski ,aż drzazgi leciały. Kilkanaście osób (które nie spały zbyt mocno) wzięło udział w nocnych podchodach po okolicznym lesie i plaży co wymagało sporo odwagi . Zwycięzcy poszczególnych konkursów, olimpiady i konkurencji zostali wyróżnieni podczas ogniska podsumowującego i zarazem kończącego obóz.
Na tegorocznym obozie na szczęście nie było, poważnych kontuzji i żadnych wypadków. Pogodę mieliśmy bardzo dobrą. Dzięki dużemu zaangażowaniu wychowawców, instruktorów i samych uczestników obóz należy uznać za bardzo udany za co wszystkim dziękuję. Po wakacjach dostaniecie płytki ze zdjęciami i filmami z obozu.
W przyszłym roku od 23 czerwca planujemy zorganizowanie kolejnego obozu w Primaverze. Od właścicieli ośrodka wiem, że ma tam powstać mały aqa park.
![]() |
| Taewo-Obóz-J. Góra2011 |
